dawno nie zdarzyło mi się tu pisać, ale obejrzany dzisiaj film sprawił, ze znów postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami. dziś siedząc bezpiecznie w kinie bałem się, że ktoś może w każdej chwili zastukać do drzwi, bałem się, że szczekający na ulicy ciemna nocą pies może sprowadzić nieszczęście. czułem nieprzyjemne ukłucie w podbrzuszu. zastanawiałem się skąd wziąć 3000 lei. a wszystko to dzięki filmowi "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni". film zbliżony swa tematyka do oglądanej kilka lat temu "very drake", przemówił do mnie swoja surowością i mądrością. stanowi kolejny dowód ze przemyślany scenariusz i szczerze opowiedziana historia może zapewnić filmowi z krańca europy prawdziwy sukces. sukces mierzony niekoniecznie pieniędzmi, ale tym, co jego widz wyniesie z kina. a przy tym wszystkim przed seansem raz jeszcze przekonałem się ze świat jest bardzo bardzo mały. to już jednak zupełnie inna historia...
2007-12-28 00:56:12 | plusz | 4-3-2-1